
Stworzenie kapłaństwa
Ale największą innowacją epoki Mojżeszowej było stworzenie kapłaństwa. Za czasów Patriarchów nie widzimy żadnych pośredników między człowiekiem a Bogiem. Teraz udoskonalona organizacja narodowa domagała się, by sprawowanie kultu było powierzone ludziom poświęconym, a nie pozostawione samowoli indywidualnej. Kapłani stanowili grupę wyspecjalizowaną, byli zazdrosnymi stróżami Arki, którą nieśli w czasie wędrówek, a zarazem ofiarnikami i orędownikami u potęgi najwyższej, sędziami biegłymi w prawie, czasami nawet poświęconymi policjantami, karzącymi niewiernych. Wspaniałe szaty, jakie przyoblekali na ceremonie, oznaczały ich charakter pomazańców: szata z lnu o kręconej nitce, tuniki z fioletowej purpury albo karmazynu, wysokie mitry lub tiary, ozdobione diademem, na piersi zaś ciężki pektorał „artystycznie wyrobiony", a ozdobiony czterema rzędami drogich kamieni; szmaragdy i opale, onyksy i ametysty sąsiadowały z szafirami i diamentami. Jednym z najważniejszych zadań kapłanów będzie pytanie Jahwe o Jego zamiary. W tym celu posługiwać się będą niedokładnie określonym narzędziem, zwanym efod; jest to albo rodzaj pudełka, albo rodzaj plastronu z kieszenią; z tego to instrumentu ciągnąć będą święte losy, kości pokryte napisami, Urim i Tummim, które będą objaśniać. Jedno plemię wyspecjalizuje się w czynnościach kapłańskich: plemię Lewi, to, do którego należał Mojżesz. Jego brat Aaron będzie pierwszym zwierzchnikiem kapłańskiego kolegium. Jeśli kiedy obłok odstępował od przybytku, ciągnęli synowie Izraelowi hufcami swymi. Jeśli wisiał nad przybytkiem, mieszkali na tymże miejscu. Obłok bowiem Pański wisiał nad przybytkiem we dnie, a ogień w nocy, co widział wszystek lud izraelski na wszystkich postojach swoich (Wyjść. 40, 34—36). Tak więc lud ten szedł niosąc ze sobą swoją świątynię. Czyż jednak na zawsze zostanie ludem koczowniczym? Czyż Jahwe nie odnowił Obietnicy danej Patriarchom, czyż przebaczając nie odnowił jej nawet po niewiernościach Izraela? || Wielki wódz dorzuca jeszcze jeden element do ostatecznego ukonstytuowania swego narodu. Jest to ten element, który zaczyna urzeczywistniać Obietnicę stawiając Izraela u wrót Ziemi Obiecanej. Ojcowie przebywali na niej jako „cudzoziemcy". Dwanaście pokoleń uczyni tę ziemię ziemią swoją — z przeznaczenia Bożego. Żadne inne uczucie nie mogło lepiej niż ten właśnie imperializm scementować wspólnego losu. Ziemia Kanaan nie jest krajem zbyt wielkim. Babilończycy nie wyodrębnili jej z Amurru (Syrii), której część stanowiła; Grecy rozciągając na całość nazwę, którą określali wybrzeże, ochrzczą ją mianem kraju Filistynów; stąd do dnia dzisiejszego zachowana nazwa Palestyna. „Od Dan do Bersaby", „od przesmyku Hamat po rzekę Egiptu" (Wadi Gaza)1 posługując się wyrażeniami używanymi w Biblii, kraj ten liczy zaledwie dwieście pięćdziesiąt kilometrów. Od północy zamyka go Anty-Liban, wysuwając, niby czujkę, potężną górę Hermon, wysoką na dwa tysiące metrów i aż do wiosny okrytą śniegiem. Ku południowi stepy palestyńskie przechodzą nieznacznie w wielkie pustkowia Tih. Ziemia Kanaan, jeżeli nie wliczamy w nią Transjordanii, pokrywa przestrzeń zaledwie piętnastu tysięcy kilometrów kwadratowych, czyli jest o połowę mniejsza od Bretanii. Od morza do pustyni jest w linii powietrznej zaledwie sto kilometrów, na północy nawet mniej.|| Jest to wstęga, krajka wciśnięta między piaski a wo dę, cienki róg żyznego sierpa ciągnącego się od Eufratu po Morze Śródziemne. Jednakże wydaje się, że natura dokłada starań, by na tej maleńkiej przestrzeni urozmaicić krajobraz. Równina, wzgórza przybierające pozór górskich łańcuchów, rozpadlina wrzynająca się we wnętrzności ziemi, w końcu wysoki stok o urwistym brzegu — oto cztery równoległe pasma ciągnące się od północy ku południowi, pasma o różnych gatunkach gleby i urozmaiconym klimacie. Równina za czasów biblijnych zaledwie może się do Ziemi Obiecanej liczyć, gdyż jest po większej części zajęta przez Filistynów. Jednak ona właśnie jest ziemią najbardziej uprzywilejowaną, doliną Saronu, którą wymienia Izajasz jako przykład bogactwa; dzisiaj jest to w okolicach Tel-Avivu ośrodek syjonistycznych plantacji pomarańczy i cytryn. Wybrzeże morskie jest proste i piaszczyste, obramowane wydmami, i jedynie zatoka Haify osłonięta górą Karmel stanowi tu port dogodny; za wybrzeżem ciągną się namuły, na których najmniejsza kropla wody pozwala wyczarować w cieniu palm ogrody. Wzgórza z piaskowca, którymi usiana jest równina, pokryte są winnicami. Trochę dalej, u stóp gór, za wzniesieniem przypominającym krawędź Ile-de-France, czy Złotego Wybrzeża — Szefela. o którą Salomon będzie walczył z Filistynami, ukazuje, jak okiem sięgnąć, szarozielone plantacje oliwek.